Photoscape, korzystać czy nie?

Programów graficznych w internecie jest wiele, każdy z nich ma rzesze stałych użytkowników, ja pragnę przybliżyć wam jeden z nich.

PhotoScape to darmowy program graficzny o wielu opcjach. Moi znajomi używają nawet nazwy „kombajn”, ale nie w odniesieniu do opcji edycji grafiki tylko w odniesieniu do wszystkich możliwości programu, których jest bardzo wiele.  Profesjonalni graficy bardzo pobłażliwie podchodzą do tego typu programów, ponieważ nie ma on typowo-profesjonalnych opcji edycji grafiki jak np. PhotoShop. Jednak autorzy i tak oddają w nasze ręce porządne narzędzie do obróbki grafiki zarówno dla tych którzy zaczynają, poprzez tych którzy poprawiają fotografie cioci z imienin, po próby bardziej ambitne.

Dlaczego ten a nie inny i dlaczego spośród wszystkich programów może nawet lepszych wybrałem ten? Menu programu daje nam możliwość na szybkie przyswojenie podstawowych opcji. Przecież nie każdy z nas bawi się w fotografika, ale każdy chce, żeby jego zdjęcia z wakacji miały odpowiednią barwę, a odbiorcy skupiali się na emocjach, a nie na naszym pieprzyku na nosie.

Tak wygląda pierwsze okienko programu, które widzimy. Korzystając z tego pragnę wam przedstawić wszystkie główne opcje.  Idąc od góry mamy:

-Edytor, czyli nasze podstawowe narzędzie, pozwalające na edycje grafiki, dodawanie tekstu,  zabawę barwą, dodawanie elementów, efektów graficznych, kadrowanie itp.

-Batch editor, opcja pozwalająca nam na nałożenie tych samych efektów na wiele (ile chcemy) obrazów czy  zdjęć naraz.

-Strona, opcja pozwalająca nam na zestawienie do siebie kilku zdjęć w gotowych szablonach,

-Łączenie, pozwala połączyć wiele zdjęć pionowo lub poziomo obok siebie bez separatorów,

-AniGif, pozwala nam stworzyć animację z naszych zdjęć lub obrazów,

-Drukowanie, pozwala nam wydrukować zdjęcie,

-Splitter, dzielenie zdjęcia na części,

-Zrzut ekranu, pozwala nam zrobić „zdjęcie” pulpitowi,

-Colo Picker, pobranie koloru,

-Konwerter plików RAW, pozwala przekształcić format RAW na jpg,

-Raname, masowa zmiana nazw plików,

-Paper Print, gotowe wzory szablonów do drukowania np.  kalendarz, papier w linie itp.

-Przeglądarka, pozwala nam przeglądać pliki znajdujące się na dysku.

Jak widzimy opcji jest wiele. Zachęcam was do zapoznania się z tym programem,  ponieważ  ze względu mnogość możliwości przyda się prawie wszystkim. W kolejnych postach postaram się przybliżyć korzystanie z poszczególnych opcji programu i ich codzienne jak i bardziej twórcze wykorzystanie.

Brak weny, czyli inspiracje reloaded

co zrobić jak nasza głowa jest mniej pomysłowa od wizualizatora w odtwarzaczu?

Każdy z nas, kiedy bierze w rękę swój sprzęt i rusza na sesje, już po chwili  zadaje sobie pytanie, czy jest dzisiaj „natchniony”.  Chwała mu i jego szczęście jeżeli tak, ale co zrobić, gdy artystyczna nutka nas opuściła…

Wydaje się, że trzeba poczekać, a co jeżeli nigdy nie nadejdzie albo jej przebłyski okażą się nie na miejscu? Pół biedy jeżeli nie zarabiamy na tym i po prostu mamy chwilę, gdy chcielibyśmy się oddać naszej pasji, ale sami nie wiemy, o co nam dzisiaj chodzi. Gorzej jeżeli ktoś czeka na nasze zdjęcia albo najzwyczajniej są nam potrzeba w jakimś celu.

Ja mam bardzo prosty i moim zdaniem skuteczny sposób na obudzenie w sobie „wybranych” emocji, a jeżeli nie na obudzenie, to przynajmniej na ich leciutki powiew. Zestaw połączony już od wielu lat. Zestaw, który radykalnie zmienił postrzeganie sztuki muzyka+obraz.

MUZYKA w wykonaniu mistrzów to często drugi najcudowniejszy dźwięk każdego dnia, a w wykonaniu innych- niewarty najmniejszej uwagi jazgot.

Jest natchnieniem poetów i pisarzy, lecz każdy fotograf może odnaleźć się w niej.

Muzyka klasyczna – od tego należało by zacząć. Spokój, relaks, odpowiednie tempo (muzyka mistrzów np. Vivaldiego jest bliska rytmowi serca człowieka). Ten ostatni element jest bardzo ważny. Jeżeli będziemy spokojni, bardzo często będziemy chcieli oddać w naszych pracach spokój i harmonię. Na przykład ja w takich chwilach szukam  prostych obiektów i staram się maksymalnie rozmazać tło za nimi, co pozwala skupić się na nich.

Godni polecenia są Bach, Mozart i Vivaldi.  Ja uwielbiam tego ostatniego (cztery pory roku, zima). Spokojnie usiąść, posłuchać dwa, trzy razy wykonania wczuwając się w utwór i zabrać się do fotografowania. Dodam, że jeżeli ktoś nie zastanawiał się wcześniej głębiej nad tym jakie emocje wzbudza muzyka, warto zacząć od klasycznej, ponieważ w wielu utworach dźwięki jest łatwo wychwycić i co za tym idzie łatwiej zidentyfikować.

Każdy z nas lubi inny typ muzyki, ale powinniśmy sobie zdawać sprawę, co ta muzyka w nas wywołuje. Z własnych doświadczeń wiem, że słuchając Disturbed, ciężko jest się skupić i moim zdaniem (TO warte podkreślenia MOIM zdaniem, wywołuje agresje) bardzo dobrze się przy niej biega, ale ciężko tworzyć harmoniczną sztukę z założeniem o dbałość „obrazu” od początku do końca.

Innym charakterystycznym przykładem jest grupa Orishas czyli hiszpański Hip-Hop,  zupełnie inny w porównaniu do naszego. Wzbudza bardzo pozytywne, radosne emocje i zero agresji (po prostu, peace and love).  Inaczej sprawa ma się np. do Depeche Mode.  Ich twórczość jest bardzo różna, jedne utwory jak np. „Makro” wprowadzą nas na „ciemną stronę mocy”, a inne np. Black Celebration w stan lekkiej zadumy.

(Jestem wielkim fanem „depechów” i mógłbym pisać i pisać, ale to nie tuta)j.

Zespołem, który nie wątpliwe potrafi tchnąć emocje jest Muse. Co tu dużo pisać, za jaką piosenkę się nie weźmiecie i nie posłuchacie to poczujecie różnice.

Żadne odkrycie, że muzyka budzi emocje?

Oczywiście każdy o tym wiedział, ale warto poszerzyć własną bibliotekę muzyczną po to, żeby poszerzyć twórcze horyzonty.

kotek, przeróbmy naszego podopiecznego

Dostałem od znajomego zdjęcie jego kota z pozwoleniem na wszystko. Nie mogłem się powstrzymać, i postanowiłem trochę z nim poeksperymentować choćby z tego względu, że kot (obiekt) jest bardzo dobrze wyeksponowany. I barwy, okazało się, że łatwo jest nakreślić kontrast oto efekty.

Uważa, że z pośród wszystkich ta forma edycji wyszła mi najpełniejsza
Tutaj jest zrobione bez efektu nałożenia kliszy i lekko jaśniejsze. Starałem się skupić uwagę odbiorcy na twarzy kota, przez rozmycie reszty tła.
zdjęcie nadesłane przez kolege

to już zdjęcie po pierwszych poprawkach bez wycinania czegokolwiek, jedynie zabawa całością
tutaj bardzo podobne, tylko, że z zastosowanym lekko oliwkowym zielonym kolorem.
tutaj efekt nieco "innego" podejścia, jednak nie mam pomysłu czym uzupełnić tło zdjęcia

Zdjęcia o poranku

Oto moje fotografie zrobione dziś o poranku. Nie są to zbyt ambitne zdjęcia, zdaje sobie z tego sprawę. Typowy sposób fotografowania natury w skali makro. Jednak osobiście uważam, że nie są złe, a to już coś.

(kliknij, żeby powiększyć)

Żółty kwiat z przydomowego kwetnika
te same kwiaty z lekko zmienianą perspektywą

jeszcze nie dojrzałe owoce jagody
próba wyrażenia czegoś więcej w moim wykonaniu

banał artystyczny

Czyli czego na pewno nie robić w dużym skrócie. Najpierw oduczmy się robić źle, żeby móc zacząć robić dobrze.

Nigdy nie zapomnę mojego kolegi z liceum. Naszym głównym tematem rozmów zazwyczaj był kicz w mediach. My swego czasu jako wielcy metalowcy nie akceptowaliśmy niczego takiego, a przede wszystkim pół nagich różowych piosenkarek.  Zawsze miło wspominam ten czas.

Ostatnio kiedy się spotkaliśmy pokazałem mu moje fotografie, a on powiedział mi, że są do niczego. Wytłumaczył również, że powieliłem tymi zdjęciami cudze pomysły i, że są banalne.

ciężko się nie zgodzić, że to zdjęcie to przykład banału i braku artystycznej duszy u autora

Moim zdaniem może nie były zbyt ambitne, ale też niczego im nie brakowało.  Jednak po dłuższej rozmowie zrozumiałem, że zdjęcia wykonane przeze mnie niczego nie odzwierciedlają, powstały po nic i zginą w gąszczu setek innych podobnych zdjęć,  które wykonam.

Doszedłem do wniosku, że  fotografując coś należy oddać w zdjęciu kawałek siebie, jak artysta, który tworzy dzieło tak fotograf powinien znaleźć ten moment i to miejsce, aby ten kadr przekazywał jego uczucia,  które odbiją się na odbiorcy, każdym zdjęciem należy przekazywać swój charakter. Jak cię widzą tak cię piszą.

Fotograf,  amator czy profesjonalista jest oceniany po swoich zdjęciach. Nie wyrażając nimi nic i nie zastanawiając się nad sensem ich istnienia nie dajemy szansy odbiorcy na poprawne zidentyfikowanie naszego obrazu i na odebranie treści w sposób przez nas zamierzony.

Fotografia powinna oddawać emocje może to być  strach, radość, poczucie bezpieczeństwa, rozgoryczenie itp. Tych parę uczuć to dopiero wierzchołek góry lodowej naszych możliwości.  Najpierw jednak sami powinniśmy określić i nauczyć się w jaki sposób przekazywać odbiorcy treść.

Innym przykładem banału jest klikanie tego samego zdjęcia w tym samym miejscu, przez wszystkich dookoła.  Każdy z was był kiedyś na wycieczce, ja byłem na jednej ostatnio i wszyscy stanęli w tym samym miejscu i robili zdjęcie temu samemu obiektowi. Powielając go z tej samej perspektywy,  z tym samym nastawieniem ogniskowych (automaty, nie sądzę żeby szczególnie się różnił program wybrany przez cyfrówki) co skutkuje tym, że oglądając zdjęcia ma się wrażenie, że cała wycieczka nie różniła się niczym od spaceru. Innym przykładem jest  np. obiekt fotografowany na pocztówki. Wszyscy idą znajdują to miejsce z którego najlepiej widać obiekt, idą o tej samej porze dnia, ponieważ wtedy budynek jest najlepiej oświetlony i strzelają serię zdjęć, która w skutku prowadzi do niczego.  Nic nie odzwierciedla, nic nie oddaje, a ten budynek z tej perspektywy w grafikach w google znajdziemy razy setki.

nadal niezbyt ambitne zdjęcie, samotne drzewo na tle wody, osobiście uważam, że wyraża przynajmniej trochę emocji

Element obrazu (budynek, pomnik, kwiatek, charakterystyczny pejzaż) powielany tysiące razy z tego samego ujęcia z tymi samymi emocjami traci wiele na znaczeniu i staje się właśnie banałem charakterystycznym dla danego miejsca, tematu itp. Dobrym przykładem jest wieża Eiffla,  która jest fotografowana non-stop tak samo i przestaje już interesować, jest tak banalną fotografią, że nawet najlepszy retusz nic jej nie pomoże. Kiedyś mój kolega zrobił naprawdę dobrą fotografię z tym obiektem. W kadrze zmieścił rękę dziecka wyciągniętą ku matce,   po lewej stronie na równi znajdował się wschodzący budynek (1/4 kadru to była kobieta).  Tamto zdjęcie choć może nie emanowało szczególną emocją było niebanalne, było chwilą.  Było czymś co nie każdy uchwycił było inne i oryginalne, a co za tym idzie wyjątkowe.

Więc zróbmy to samo, chwyćmy chwile i  dzielmy się nią. Nie mam nic przeciwko zwykłym zdjęciom. Samemu mam ich naprawdę wiele i lubię fotografować budynki, kwiaty, ale jeżeli chcemy zostać artystami, nawet amatorami powinniśmy starać się wyrażać w zdjęciach siebie, a w świecie chwile godne zapamiętania.