Zaznacz stronę

Słuchawki za około 649 złotych o nietypowym wyglądzie pocisków, który zapewne ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Dodatkowo o niecodziennym, bo nierozrywkowym dźwięku w cenie, która może już niektórych odstraszyć. Czego można się po nich spodziewać i czy jest w nich coś niesamowitego?

DSC_0540

Wykonanie i opakowanie

Słuchawki docierają do nas w przepięknym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy eleganckie metalowe pudełko, wyglądające nieco jak popielniczka. Po jego otwarciu widzimy Adagio V. Pierwsze, co rzuci nam się w oczy, to przewód. Jest cienki i wydaje się bardzo wątły, jakby ktoś odciął go ze słuchawek za 50 zł i przyczepił do przepięknych, metalowych kopułek Adiago V.

DSC_0519

Jeżeli chodzi o kopułki, to te są wykonane bez zastrzeżeń. Wyglądają nieco nietypowo, jednak jakość wykonania i użyte materiały od razu nakreślają jakość, z jaką ja osobiście kojarzę tę markę. Na zakończenie warto dodać, że mamy tutaj kątowy wtyk.

DSC_0529

Nie można w tym miejscu nie podkreślić, że słuchawki ze względu na sposób wyprowadzenia przewodu i swoją konstrukcję wyglądają w uszach dość nietypowo. Trochę bardziej jak zatyczki, a nie jeżeli słuchawki.

Charakterystyczne brzmienie dla osób lubiących jasną stronę mocy

Śmiało można powiedzieć, że słuchawki obecne na rynku grają w większości przypadków dołem. Bas mimo wszystko króluje. Adagio V stoją pomiędzy tonami średnimi a wysokimi, czyli do basowego, ciemnego brzmienia im daleko. Co nie oznacza, że nie są w stanie go odpowiednio reprodukować.

DSC_0525

Słuchawki grają z dbałością o każdy detal dźwięku, grają równo i przyjemnie. Dźwięk jest chłodniejszy niż np. w Heaven II tego samego producenta i o wiele chłodniejszy niż w przypadku Brainwavz ProApha.

Mimo wszystko niekiedy jasne brzmienie wręcz przytłacza. Widać to dobrze w utworach takich jak Versus – All Paths Lead To You. Gdzie dominacja górny jest wręcz uszczypliwa dla uszu. Jednak jest to wrażenie subiektywne, wynikające z predyspozycji.

Na uwagę zasługuje tutaj również scena, którą przyjdzie nam odnaleźć w takich utworach jak LOVE 3X (RAC Mix). Można powiedzieć, że słuchawki Adagio V nie posiadają litości dla twórców, jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, jest dźwięk w tle, którego nie powinno być, bez trudu go wychwycą i podadzą nam.

Wracając do sceny, jest czytelna, tak samo jak podział, który jednak został wystarczająco odseparowany, aby nie sprawiać wrażenia nienaturalnego. Adagio V to ten typ słuchawek, które są w stanie odkryć na nowo utwory, których być może słuchamy już od dawna. Dla mnie odkryły Nostalgia & Aami ft. Insomnia – Bad Machine. Odkrywając melodyjność schowaną w tle, której do tej pory na słuchawkach o ciemnych barwach po prostu nie dało się odczytać.

Subiektywnie oceniając, utwory takie jak Dillon Francis – Masta Blasta 2.0 brzmią na Adagio V przyjemnie i znacznie bardziej dynamicznie oraz czysto w porównaniu do modeli znacznie bardziej rozrywkowych (jak np. wspominane ProAplha).


Słuchawki stworzone dla muzyki trance, a na pewno dla utworu New World Punx – Memories. Kobiecy wokal tego utworu na Adagio V jest delikatnie chłodny, idealnie czytelny, tak samo jak całe tło. Ciężko niekiedy określić, czy wokalistka śpiewa, będąc w naszej głowie, czy może stoi obok, jednak niczego to nie ujmuje słuchawkom. Dźwięk jest chłodny, czytelny i nawet kiedy wydaje się, że jest go zbyt wiele, za chwilę bez trudu możemy się wsłuchać i wszystko wyłapać.

Podsumowanie, czyli zamknijmy Adagio V w jednym zdaniu

Podsumowując Adagio V to słuchawki czekające na wyzwania. Posiadają charakterystyczny dla siebie sposób redukcji dźwięku. Pracują czytelnie, mało rozrywkowo, ale za to subtelnie. Komu przypadną do gustu? Tego nie wiem, ale z całą pewnością warto choć na chwilę założyć je i poczuć niecodzienne brzmienie.