Zaznacz stronę

Firma Unitra to producent, który naszym rodzicom kojarzy się przede wszystkim z radiami, budzikami, głośnikami, jak i również wzmacniaczami audio. Nie tak dawno firma ta postanowiła ponownie wejść na rynek.

W ten sposób światło dzienne ujrzało kilkanaście nowych produktów. Pośród nich znajdziemy 6 modeli słuchawek, jeden wzmacniacz lampowy i 3 mocowania pozwalające nam przyczepić telewizor do ściany.

Unitra SD-20  _8

W tej recenzji oceniam słuchawki Unitra SD-20, które w oficjalnym sklepie producenta kosztują 49.90 zł. Najprościej jest je odróżnić od innych budową kopułki, ponieważ została ona wykonana z litego drewna i prezentuje się tym samym bardzo okazale.

[section label=”Wykonanie”]

Cienki przewód, duża oszczędność i ładne kopułki

Na wstępie warto zaznaczyć, że słuchawki z firmą Unitra mają znacznie mniej wspólnego, niż byśmy chcieli. Zacznijmy od tego, że dystrybutorem słuchawek jest K-Consult sp. z o.o. a nie firma Unitra, która zresztą na oficjalnej stronie dystrybutora znajduje się w boksie „Nasze marki”.

Unitra SD-20  _5

Spośród wszystkich nowych produktów największe zainteresowanie wzbudziły słuchawki, które nie są produkowane w Polsce. Napis na opakowaniu „Born in Poland” pozostaje jedynie napisem, a one same produkowane są w Chinach. Jest to spory nie smak „Born in Poland” dla mnie było pewną obietnicą, która prysnęła bardzo szybko, ponieważ słuchawki „WYPRODUKOWANO W CHINACH”.

Unitra SD-20  _7

Opakowanie SD-20 stylizowane jest na lata PRL’u, a w środku oprócz słuchawek znajdziemy instrukcję obsługi i 2 dodatkowe komplety gumek. Po wyjęciu słuchawek z pudełka pierwsze, co przyjdzie nam odczuć, to ich pochodzenie. Pomijając kopułki, które są najlepiej wykonanym elementem SD-20, cała reszta plasuje się nawet jak na swój przedział cenowy zdecydowanie poniżej średniej. Wtyk nie jest kątowy, a dodatkowo wychodzący z niego przewód nie został odpowiednio zabezpieczony. Jest on gumowy i cienki, przez co łatwo będzie nam go uszkodzić nie tylko przy wtyku, ale też miejscu jego podziału na dwa mniejsze, jak i przy mikrofonie. Jeżeli chodzi o kopułki, co ciekawe, tutaj tego problemu nie ma. Wychodzący od nich kabel został wyposażony w specjalne zabezpieczenie, które utrudni nam jego nadwyrężenie.

Kopułki są dobrze sparowane i robią najlepsze wrażenie spośród wszystkich elementów składowych słuchawek Unitra SD-20. Posiadają uniwersalną wielkość, dobrze się prezentują, a logo wygląda na nich okazale. Większa część została obudowana litym drewnem, a druga tworzywem sztucznym.

Unitra SD-20  _6

W moim odczuciu gumki zmienia się wygodnie i nie sprawiają problemów. Pilot znajdujący się na kablu oprócz mikrofonu posiada również przycisk, który pozwoli nam odbierać połączenia, włączać lub zatrzymywać muzykę i zmieniać utwory bez potrzeby wyjmowania smartfona z kieszeni. Przewód ma długość 1.2 metra, a producent deklaruje zgodność słuchawek ze wszystkimi markami smartfonów dostępnymi na rynku.

Jeżeli chodzi o ich użytkowanie, to mają one skłonności do dziwnego zasysania się w uchu. Prawdopodobnie jest to spowodowane ich konstrukcją, która nie posiada otworu, przez który powietrze mogłoby ujść, kiedy wkładamy je do ucha. Na szczęście podczas użytkowania najmniejszym gumek nie sprawia to problemu.

Unitra SD-20  _3

Podsumowując, pośród wad należy wymienić przewód, który jest wątły i zapewne będzie skłonny do uszkodzeń w newralgicznych miejscach. Negatywnie oceniam również fakt, że ciężko używa się słuchawek z innymi gumkami niż małymi. Jednak warto również zaznaczyć, że jest to zależne od budowy ucha i naszych predyspozycji. Szkoda, że nie mamy tutaj kątowego wtyku, mimo że słuchawki są stworzone dla urządzeń mobilnych. Aby być dokładnym, należy dodać, że zabrakło również oznaczenia, która słuchawka jest lewa, a która prawa.

[section label=”Dźwięk”]

Słaby bass, wyostrzona góra i niewyraźny dźwięk

Czy słuchawki za 50 zł mogą grać dobrze? Na pewno mogą, co dowodzi choćby model Sony MDR-V150. W przypadku recenzowanych SD-20 sprawa nie jest już taka prosta. Unitra SD-20 to nie są słuchawki, w których można słuchać muzyki bez ograniczeń. Nie pozwala nam na to ich budowa. Po uporaniu się z ich założeniem okazuje się, że dźwięk jest nie do końca taki, jakiego można by się spodziewać.

Unitra SD-20  _2

Po pierwsze wszystkie pasma wydają się lekko schowane, jakby postawić je za kurtyną i nie jest to wina źródła. Po drugie ten model gra po prostu niewyraźnie. Dźwięk jest nieostry i ma tendencję do zlewania się. SD-20 nie radzą sobie z muzyką elektroniczną, jak i tą nasyconą bogactwem instrumentów.

W cenie 50 zł można by spodziewać się mocnego, taniego basu. W Unitra SD-20 zamiast tego mamy przesadne tony wysokie, delikatnie zimny dźwięk i bas, z którym słuchawki sobie nie radzą. Dźwięk nie jest naturalny, nie jest też ciepły, co ostatecznie skutkuje tym, że jest całość jest nieprzyjemna. Chyba że lubimy takie, a nie inne brzmienie.

Średnica wydaje się jałowa i mi osobiście wokale nie przypadają do gustu. Scena jest mała i co ciekawe, w momencie uruchamiania na słuchawkach nieco spokojniejszego utworu da się odczuć, że chcą zagrać detalami, jednak ostatecznie dźwięk jest niewyraźny. Więc, jeżeli nie wsłuchamy się, to nic z tego nie wyjdzie.

Jednak najgorzej słuchawki wypadają w przypadku muzyki rockowej, metalowej i wszystkiego innego, gdzie grają gitary połączone z jakimkolwiek wokalem. Dźwięk się zlewa ze sobą, jest męczący, a próby jego podkoloryzowania nie wiele dają.
Mam ważenie, że słuchawki te miały grać jak bardzo tania wersja Jays Five, jednak ze względu na niską rozdzielczość dźwięku, słabą dynamikę, brak sceny i nieradzenie sobie z basem ten zamysł nie powiódł się.

Unitra SD-20  _1

[section label=”Podsumowanie”]

Słuchawki Unitra SD-20 do słuchania muzyki się nie nadają

Słuchawki z przedziału cenowego 50 zł odnoszę zazwyczaj do MDR-V150, które są bezkonkurencyjne i póki co takie pozostają. Niestety, ale Unitra SD-20 to typowy, tani sprzęt, w który większość z nas nie będzie miała ochoty się wsłuchać.

SD-20 grają górnym pasmem, nieprzyjemnie, niewyraźnie i piskliwie. Nie radzą sobie z gitarami, a bas jest słaby i w niektórych utworach słabo wyczuwalny. Według mnie całość jest nieprzyjemna. Ostatecznie dźwięk zbliżony do słuchawek, które dostajemy w zestawie wraz z telefonem, a nie do czegoś, na czym chciałoby się odtwarzacz swoje ulubione kawałki w drodze do pracy czy uczelni.

Mimo wszystko Unitra SD-20 dobrze sprawdzą się jako słuchawki do prowadzenia rozmów w środku miasta, o wiele gorzej jako sprzęt do codziennych odsłuchów. Jednak najbardziej szkoda tego, że nie ma już droższych modeli tego typu w ofercie firmy Unitra, co oznacza, że nie ma ona dobrych słuchawek dokanałowych i nic dla bardziej wymagających klientów nie zostało przygotowane. Gdy tymczasem za rogiem są modele firmy Brainwavz za 100-150 zł (jak choćby Brainwavz ProAlpha), z którymi te recenzowane tutaj nie mają szans. Podsumowując warto dwa razy zastanowić się przed ich zakupem.